06.08.12 Poniedziałek – dzień długi już z nazwy

Kolega kiedyś wyraził szczere zdziwienie marnotrawieniem przeze mnie (i moje bliskie znajome) czasu na internetowe buszowanie po sklepach. Bo jaki jest sens w ślinieniu się do rzeczy, na które mnie nie stać i których mieć nie będę (chyba, że na pół roku zamieszkam w lesie żywiąc się ściółką i energią z kosmosu)? Może i nie ma, ale przyjemności temu odmówić nie można. Poza tym, przecież on tak sami marnuje czas. Tylko, że zamiast sklepów internetowych wybiera czerwoną tubę ;P

Szczególną słabość mam do butów. Ostatnio przeszłam na wyższy poziom świadomości, gdy odkryłam sklep oferujący możliwość oglądania pań w nich chodzących. Taka obuwnicza pornografia.

Omnomnomnomnom

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s