Urbanears Plattan

Jestem szczęśliwą właścicielką słuchawek Urbanears Plattan. Otrzymałam je w ramach prezentu, jednak nie był on dokonany z zaskoczenia, więc miałam możliwość wyboru ich koloru. Czemu było to takie ważne? Ano temu, że dostępnych było aż 10 odcieni. Właściwie to 13, gdyż co pół roku następuje wymiana niektórych barw – jeżeli dokonuje się zakupu w odpowiednim momencie, zanim zostanie wykupiony stary asortyment, można wybierać wśród większej palety kolorów. Zastanawiałam się nad dwoma odcieniami: raspberry oraz grape. Prezentują się one następująco.

1Jak widać malina wygrała z winogronem:) Proszę przy okazji zwrócić uwagę na moje jakże artystyczne podejście do tematu.

Pytanie brzmi, po co o tym piszę. Otóż oczywiście po to by pochwalić się, że mam ładne słuchawki. Poza tym po to by pokazać jak wyglądają na żywo, gdyż sama przed ich zakupem szukałam takich zdjęć. By napisać krótką recenzję z punktu widzenia totalnego laika, bo na tego typu sprzęcie w ogóle się nie znam. A także po to aby udzielić porad odnośnie decyzji co do wyboru koloru – ale o tem potem.

Na początek parę słów wprowadzenia. Urbanears to przedsiębiorstwo pochodzące ze Szwecji. Działa od 2010 roku – co generalnie nikogo nie obchodzi, jednak w tym wypadku ma znaczenie, bo dzięki temu wiadomo ile zestawów kolorystycznych zdążyli wypuścić. Jak już pisałam wcześniej zmieniają się one co 6 miesięcy: na sezon wiosna/lato oraz jesień/zima. Obecnie paleta barw opiera się na 5 bazowych kolorach, 2 z poprzedniego zestawu oraz 3 nowo wprowadzonych. Wcześniej trochę inaczej to wyglądało, analizy porównawczej można sobie dokonać odwiedzając ich stronę. Nazwy produkowanych przez firmę słuchawek nawiązują do miejsc w Sztokholmie, które można odnaleźć dzięki Google Maps i współrzędnych geograficznych podanych na pudełku. Plattan to nieoficjalna nazwa Sergels Tog czyli Placu Sergla, do obejrzenia po wpisaniu 59.332199,18.064077 w wyszukiwarkę.

G*ówno wiem na temat dźwięku, basów, sceny, góry czy dołu i czego tam jeszcze więc się nie wypowiadam. Odsyłam do ocen osób, które się na tym znają – niestety w tym wypadku jedynie po angielsku. Już dawno temu zdecydowałam się na zakup tychże słuchawek, potem tylko powoli zbierałam na nie pieniądze, (by następnie wydawać je na buty), dlatego nie mogę polecić konkretnych rzetelnych i aktualnych testów. Mogę jedynie uczulić na datę recenzji, gdyż Urbanears oprócz zmiany kolorów stale udoskonala swoje produkty (brzmię jak jakiś marny product placement), w związku z czym jakość dźwięku w uległa w pewnym momencie znaczącej zmianie. Dzięki bohaterskiemu poświęceniu oraz ogromnemu nakładowi sił i środków udało mi się odnaleźć tekst, który niegdyś uświadomił ten fakt. Do poczytania tutaj.

Myślę, że poprawa nastąpiła w trakcie jesienno-zimowej serii roku 2010. Skąd to przypuszczenie? *Sherlock Holmes mode on* Recenzent odnosi się do koloru aubergine, który był dostępny tylko w tym czasie. Z czego wynika prosta konkluzja, że wcześniejsze wersje gorzej grały. Jednak natknęłam się także na negatywną opinię na temat Plattanów z tego samego okresu. Oceniany był model w kolorze pool – także dostępny tylko w drugiej połowie 2010 roku (nieprawda, był to light blue wypuszczony na wiosnę tamtego roku – pomyliłam się, ale wtedy tego jeszcze nie wiedziałam). Gdy przejrzałam obrazki z tym odcieniem zauważyłam, że znaleźć można zdjęcia słuchawek z różnymi nausznikami. Na jednych był on zupełnie gładki, na innych poduszeczkowaty (nie ma jak to fachowa nomenklatura). Początkowo myślałam, że poprawa jego konstrukcji nastąpiła wraz z wprowadzeniem do sprzedaży modelu Plus, który od normalnego różni się tym, że posiada certyfikowanego przez Apla pilota z możliwością regulacji głośności (za liczą 10 euro więcej – nie wiem na jakiej podstawie). Jednak nie nastąpiło to w czasie premiery Plusa (2 listopada), co dowodzi chociażby ta recenzja, gdzie wyraźnie widać łysy nausznik. Tak więc zmiana jakości dźwięku mogła nastąpić wraz z wejściem na rynek zimowej kolekcji lub jednocześnie z poprawą designu słuchawek. Z niewiadomego powodu druga hipoteza wydaje mi się bardziej logiczna i to do niej się przychylam. Oczywiście mogę się mylić, jednak polecałabym bazować na recenzjach słuchawek z puchatym nausznikiem. *Rozkmina mode off*

2Moje, full wypas, z grzywą i szacunem na mieście.

3Bidne i łyse da plebsu (zdjęcie dzięki uprzejmości magictown.pl).

Poza wspomnianą zmianą nowsza wersja ma metalowy pałąk, podczas gdy w starej był on zrobiony z plastiku. Przyznaję bez bicia i palenia żywym ogniem, że nie pamiętam skąd posiadam taką wiedzę. Wydaje mi się, że z ich Facebooka. Poza tym do najnowszej serii jest dołączana jedna przejściówka: neutral stereo plug – przedtem dodawano stereo plug i neutral plug do telefonów Nokii :P Cokolwiek miałoby to znaczyć…

Czas na recenzję właściwą. Nausznik Plattanów jest mały – jest przy uchu, a nie na uchu, przylega do niego, a go nie otula – co może niektórym przeszkadzać. Jednak mi osobiście nosi się je bardzo przyjemnie i nie męczą mnie nawet gdy mam je na głowie kilka godzin. Zapewne dzięki temu, że są lekkie, a ich poduszeczki wygodne i miękkie. Ucisk na twarzoczaszkę jest odpowiedni – słuchawki dobrze się trzymają bez jednoczesnego wyciskania mózgu przez uszy. Pałąk pokryty jest materiałem, który zapewne z biegiem czasu się ubrudzi i będę zmuszona wymyślić sposób na jego doczyszczenie bez zniszczenia. Plastik, z którego są zrobione wygląda jakby był pokryty gumą (a nie jest – abrakadabra!) i wydaje się, że przy bliższym zapoznaniu z paznokciem zostaną na nim rysy. Nie mam zamiaru tego dobrowolnie sprawdzać, więc pozostaje to tylko w sferze moich przypuszczeń. Słuchawki nie wyglądają zbyt solidnie*, bardziej zabawkowo – co pewnie wynika z faktu, że są w oczojebno-różowym kolorze, a ponadto należę do pokolenia użytkowników Nokii 3310, więc mało co potrafi mi w tym względzie zaimponować. Na plus zaliczam to, że oznaczenie lewego i prawego nausznika – po pierwsze nie rzuca się w oczy, po drugie nie jest wydrukowane, a wypukłe (prywata: nie przepadam za tym słowem, ale przecież nie napiszę wytłoczone w drugą stronę, bo profesjonalizm recenzji szlag trafi), więc raczej się nie zetrze. Dopasowanie do osobistej makówki zapewniają suwaczki (kontynuuję profesjonalne nazewnictwo) przy każdej ze słuchawek. Osobiście nie mam żadnego problemu z ich równym ustawieniem po obu stronach.

4Dbałość o szczegóły – czyli jack w kolorze słuchawek (co tutaj akurat widać średnio :P).

Oczywiście najbardziej jaram się samym wyglądem i kolorem słuchawek. Ale poza tym mają też parę innych przydatnych funkcji. Po pierwsze możliwość składania. Co jest dla mnie ważne ze względu na to, że zawsze gdy wychodzę  z domu zabieram ze sobą mp3 (nawet gdy jest to tylko wypad po ziemniory do pobliskiego spożywczaka) – więc im mniej sprzęt zajmuje miejsca w torebce tym lepiej. Po drugie kabel który się nie plącze. Wydaje się, że to oksymoron, jednak wystarczyło pokryć go materiałem i problem został rozwiązany. Jeden prosty trik i skończyły się czasy robienia z siebie debila gdy na przystanku próbuję jednocześnie wyplątać dłonie z kabli, znaleźć kasę na bilet, wejść do autobusu i wyartykułować gdzie chce jechać. Po trzecie i czwarte funkcja ZoundPlug oraz pilot. Plattany są wyposażone w wejście na słuchawki, dzięki czemu nieznajomy w autobusie może z zaskoczenia się do nas podłączyć i przekonać się czego aktualnie słuchamy. Ewentualnie sami możemy zalotnie zapytać czy nie zechciałby nam… Pilot to w zasadzie także mikrofon, dzięki któremu dostajemy zestaw słuchawkowy do naszego telefonu (o ile zechce z Plattanami współpracować). Wymusiło to niewygodne dla mnie umiejscowienie przycisku (zbyt blisko twarzy), więc jego używanie raczej mi nie grozi.

5W ramach alternatywy dla karnego kutasa naklejka w kształcie serca gratis, na Facebooku można wyżebrać więcej niż jedną

6O ile mój daltonizm mnie nie myli powyższe zdjęcie najlepiej ze wszystkich oddaje kolor słuchawek.

7 gifMiszcz komputera atakuje, czyli gif z dwóch klatek mojego autorstwa. Ocieka zajebistością, że aż oczy bolą.

8

9Z lampą i bez lampy, w obu przypadkach z beznadziejnym światłem z ramienia matki natury.

Na koniec w ramach porady dla przyszłych kupujących mały twist fabularny. Otóż kłamałam. Chamsko i w żywe oczy sprzed ekranu komputera. Malina wcale nie wygrała z winogronem. Zastanawiałam się nad zakupem raspberry, ale po pierwsze fundusze mi na to nie pozwoliły (potem została wycofana z produkcji), a po drugie nawet gdybym dysponowała odpowiednią ilością kasy kupiłabym grape, jako że chciałam mieć słuchawki pod kolor ipoda (bo jak powszechnie wiadomo sprzęt najlepiej wtedy gra). Rzut oka na porównanie wykonane przeze mnie dzięki najnowszym technikom opracowanym i udostępnionym rzez NASA, by stwierdzić, że zdjęcia promocyjne zupełnie nie oddają koloru słuchawek. W pewnym momencie zaczęłam się nawet zastanawiać, czy nie nastąpiła jakaś pomyłka. Jednak na pudełku wyraźnie jest napisane grape, a jego kolor idealnie współgra ze słuchawkami. Poza tym malina od dawna nie jest już dostępna. Winogrono nie jest bynajmniej fioletem, co najwyżej takim, który na amfetaminowym haju stał się oczojebnym różem**. Dla mnie tragedii nie ma, jednak gdybym nie przepadała za tym kolorem nie byłoby tak… różówo (suchar na koniec recenzji).

10Miszcz komputera kontratakuje, czyli analiza porównawcza dzięki uprzejmości Painta.

* Solidnie w sensie ciężko i niezniszczalnie – w stylu Dothraki man warrior lub This is Sparta! Jeżeli chodzi o wykonanie jest porządne i bardzo staranne więc nie ma się co obawiać, że słuchawki rozpadną się nam w rękach.
** Profesjonaliści określają ten kolor mianem fuksji – czyli mocny róż z lekką domieszką fioletu. Na zdjęciach domieszki trudno się doszukać, w rzeczywistości jest bardziej widoczna.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s