Grudzień

To chyba najbardziej wymagający okres w roku. Na każdym kroku stawia przed człowiekiem wyzwania oraz niewygodne znaki zapytania. Co ciekawe wiele osób nawet nie zdaje sobie z tego sprawy w związku z tym, iż polane są one lukrem świąt Bożego Narodzenia oraz zakropione sylwestrowym białym winem musującym. Dlatego postanowiłam obnażyć trudy ostatniego miesiąca roku wskazując na dekalog problemów, które przed nami stawia.

1. Czy dostanę prezent na Mikołaja? Na swe (nie)szczęście kwestia ta mnie nie dotyczy, gdyż tradycyjnie od lat w ramach upominku zostaję pozdrowiona środkowym palcem. Przynajmniej nie muszę się przez to obawiać, że grozi mi lanie rózgą. Dzięki temu mogę także grzeszyć przez cały rok bez obaw przed jakimikolwiek konsekwencjami (hell yeah!). Kolejnym bonusem jest to, iż drodze analogii jak także obdarowuję wszystkich środkowym palcem, więc świąteczny szał zakupów omija mnie szerokim łukiem.

2. Co ze spowiedzią? Procedura oczyszczania z grzechów jest wybitnie stresująca: wysoka liczba jednostek ludzkich występujących tutaj na metrze kwadratowym budzi we mnie niepokój z uwagi fakt, że nie dość, że wszyscy są totalnie trzeźwi to jeszcze wymaga się by zachowywać się w tym czasie godnie, odpowiednio cicho wysapać swoje grzechy (zdarzyło mi się sprawdzać przed wizytą w kościele czy na pewno umiem szeptać) oraz utrzymać powagę gdy obcy facet będzie pouczał cię jak żyć. Dodatkowo postawa życiowa wskazana w punkcie pierwszym sprawy nie ułatwia. Niestety czasy gdy przez 3 miesiące uczestniczyłam codziennie we mszy świętej dla własnej czystej przyjemności minęły, więc jest to obecnie dość przykry obowiązek. Ową przykrość potęguję fakt, iż przyjęłam zasadę, że nie spowiadam się w miejscowości, w której mieszkam, co czyni proces nieco uciążliwym.

3. Ile przytyję w święta? Niestety nie mogę jak kuzyn zaliczyć się do wyznawców teorii spiskowej co do przybierania na wadze – według której te wszystkie programy o odchudzaniu i zdrowym odżywianiu to jakaś ściema bo przecież człowiek je i je i przytyć nie może i w ogóle z czym jest problem? W związku z tym pytanie rok w rok pozostaje aktualne. Owo zagadnienie dotyka także kwestii:
– czy uda mi się ukryć fakt dokonania konsumpcji cukierka z choinki poprzez odpowiednie uformowanie pustego papierka?
– jakim cudem mam się powstrzymać przed wyjedzeniem jednym rzutem wszystkich czekoladek z kalendarza adwentowego?
– czy od jedzenia surowej masy do ciasta  można dostać salmonelli?
– czy ten czekoladowy mikołaj na pewno jest już przeterminowany?
Na szczęście żadne z tych pytań mnie nie dotyczy, gdyż salmonelli się nie boję, natomiast cukierków na choince, kalendarza i mikołaja nie posiadam.

choinki z ciasteczek35 sekund, tyle mniej więcej byłaby w stanie przeżyć taka choineczka w moim domu.

4. Gdzie spędzę Sylwestra? Chociaż podziwiam dziewczynę znajomego, która pożegnała stary, a następnie przywitała nowy rok poprzez zaliczenie pięknego dubletu zgonów przed i po północy 31 grudnia, to osobiście jebie mnie co będę w tym czasie. Dla mnie ta noc to po prostu doskonały pretekst do upicia spotkania się w szerszym gronie znajomych. Gdy na to liczyć nie mogę (jak zapewne w tym roku) to po prostu dzień jak każdy inny.

5. Czy będzie koniec świata? Pytanie pojawia się co jakiś czas. Tym razem datę końcową ustalono na 21 grudnia. W czeluściach internetu ktoś trafnie stwierdził, że jeżeli zagłada ludzkości jednak nastąpi okażemy się najgłupszą rasą w historii wszechświata z uwagi na fakt, iż obecnie wyśmiewamy ten problem, kręcimy o nim filmy oraz organizujemy z tej okazji wyprzedaże w hipermarketach. Osobiście przeżyłam co najmniej 3 zakończenia naszej planety (2000, 21 maja 2011 – następnie przesunięty na 21 października 2011), więc zgodnie z zasadą do 3 razy sztuka pozostaje mi uznać, że tym razem nic mi nie grozi.

5. Ile czasu upłynie zanim złamie noworoczne obietnice? Raz w życiu udało mi się dotrzymać danego sobie słowa, niestety obawiam się że mogłam przegiąć w drugą stronę. Oczywiście udając szalenie tajemniczą nie zamierzam ujawniać czego owo przyrzeczenie dotyczyło. Obecnie problem rozwiązuję krótkim stwierdzeniem, iż postanawiam sobie, że nie dotrzymam żadnego postanowienia.

6. Czy będzie śnieg na święta? Boże Narodzenie, które nie jest białe, jest za przeproszeniem do pupy. W ogóle zima bez śniegu jest beznadziejna. Nawet fakt, że biały puch zwykle w mgnieniu oka zamienia się  w błoto pośniegowe, a zaspy kryją tony odchodów wszelakiej maści nie jest w stanie przekonać mnie do zmiany zdania. Wystarczy, że z nieba zaczną sypać się wolno wielkie płatki śniegu, by wszystkie moje problemy pokryły się bielą, zdrowy rozsądek bielmem, a banan nie schodził mi z twarzy. Zazwyczaj łażę wtedy po mieście jak pojebana, podczas gdy większość ludzi ze skwaszoną miną opatula się mocniej szalikiem narzekając na warunki pogodowe. Świąteczna atmosfera jest wtedy zupełnie inna. Gdy śniegu nie ma równie dobrze zamiast Wigilii mogłabym obchodzić Wielkanoc. Oczywiście gdy ktoś, w przeciwieństwie do mnie, nie jest płytki jak kałuża po marnym deszczu zapewne uważa inaczej i śniegu do szczęścia nie potrzebuje.

biała choinkaBiałe drzewko dla fanów czystości rasowej.

7. Czy powiedzieć dziecku, że Mikołaj nie istnieje? Zastanawia mnie kiedy następuje moment, gdy należy przestać robić z młodego człowieka idiotę poprzez wmawianie, że obcy człowiek przynosi mu prezenty nie oczekując w zamian żadnych przysług seksualnych. Nigdy nie rozmawiaj z nieznajomymi i nie bierz od nich cukierków – no chyba, że na dworze będzie zimno, a proponować będzie je otyły pan z długą brodą w czerwonym wdzianku i workiem w ręce. Trochę się to nie trzyma kupy… Teoretycznie są dwa rozwiązania tej kwestii – powiem w tym roku lub nie powiem. Można stanowczo iść w zaparte czekając  aż dziecko samo skojarzy, że coś w tej historii się nie klei. Jednak jeżeli nasza latorośl jest mało kumata może to ciągnąć się latami, co może być trochę niebezpieczne. Można także wybierając opcję numer dwa wyznać prawdę kończąc lub co najmniej istotnie zmieniając tym samym dzieciństwo naszego potomstwa. Do tego dochodzi „czynnik środowiskowy”, czyli banda idiotów otaczających nasze  dzieci, którzy wiedzą lepiej jak należy postąpić w tej sytuacji.

Za czasów szczenięcych moje wątpliwości w tym zakresie rozwiała pani przedszkolanka, która pewnego dnia przeczytała nam historię o biskupie z Miry. Wtedy też z niewiadomych powodów wykształciłam w sobie przekonanie, że gość, który przychodzi do mnie z prezentami musi być w takim razie państwowym Mikołajem – to znaczy takim, który wysyłany jest przez rząd by rozdawać gówniarzom prezenty. W związku z tym, że nie byłam naiwna wiedziałam, że podarunki na nie mogą być darmowe, jednak myślałam, że w duchu chrześcijańskiego miłosierdzia można je po prostu nabyć po bardzo okazyjnej cenie. Teoria padła, gdy pewnego razu zauważyłam, że święty przyszedł do mnie w kozakach mojej ciotki…

8. Gdzie zmierza moje życie? Koniec roku to czas, w którym niektórym zbiera się na podsumowania ostatnich 12 miesięcy lub co gorsza na zastanawianie się nad sensem istnienia. Kryzys gospodarczy, problemy Unii Europejskiej oraz stan ukochanej ojczyzny sprawiają, iż ocena roczna nie wypada nazbyt pozytywnie, a dywagacje nad sensem życia własnego i innych sprowadzają się do pytania czy lepszym wyborem będzie popełnienie samobójstwa czy może warto wzorem amerykańskich kolegów przeprowadzić jakieś przestępstwo przeciwko życiu i zdrowiu większej liczby obywateli. Mnie osobiście ten problem nie dotyczy. 2012 był chyba najgorszym rokiem z jakim do tej pory miałam styczność, dlatego z radością powitam jego zakończenie wmawiając sobie, że zmiana numerka w dacie (notabene na nieszczęśliwe zakończenie) cokolwiek w tej kwestii zmieni.

9. Czy ubierać w tym roku choinkę? Mój sąsiad ma dobry patent na ubieranie świątecznego drzewka – po prostu go nie rozbiera. Owija folią i ustawia w bezpiecznym miejscu na strychu. Taki postępowanie, w związku z tym, iż zabija świątecznego ducha, nie godzi się w ogóle, więc nie jest praktykowane w moim domu. Za to co roku tradycyjnie przeprowadza się gorącą debatę po pierwsze nad sensem przystrajania zielonej kupy plastiku toną sztucznego badziewia, po wtóre nad wielkością tejże kupy. I tak sukcesywnie co kilka lat wysokość sosenki jest o kilkanaście centymetrów zmniejszana. Obawiam się, że w końcu za drzewko posłuży nam ukradziona z lasu igiełka przystrojona czerwonym cekinem. Co prawda zniknie wtedy trzeci punkt świątecznej debaty – mianowicie gdzie usadzić to cholerne drzewko, jednak ja uwielbiam moją ociekającą kiczem choinkę, dlatego liczę, że taki moment nigdy nie nastąpi.

10. Gdzie jest świąteczna ciężarówki Coca Coli? Kevin w Boże Narodzenie? I Smerfy obchodzące święta?

świetlna choinkaŁadny obrazek na zakończenie

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s