Fejs

Facebook mnie wkurfia. Nie, nie tym, że ludzie, którzy nie maja ze mną zbytniego kontaktu, nie mają również oporów przed spamowaniem mnie zaproszeniami do gier lub innych bzdurnych aplikacji. Nie tym, że w każdy poniedziałek jestem zalewana falą łez i gradem narzekań na ciężki los przodowników pracy. By następnie w każdy piątek przyjąć kolejną falę – tym razem pieśni pochwalno-dziękczynnych na cześć weekendu. Nawet nie tym, że niektórzy wypisują tam takie rzeczy, że od samego czytania robi cię się głupio albo robisz się głupsza. Najbardziej działa mi na nerwy sytuacja gdy szukam jakiejś informacji/chce znaleźć czyjąś stronę internetową/adres sklepu/bloga, myślę, że mam już odpowiedni link, a zostaje przekierowana do Facebooka. Nosz kurfa!

Czemu ludzie to robią*? Naprawdę myślą, że ich polubię,zostawię komentarz, skomentuje słit focię? Jeżeli potrzebuję jakiejś informacji, to nie szukam jej na Facebooku, bo przeglądanie trzech ton wpisów jakoś nie napawa mnie entuzjazmem (a przekierowanie jest oczywiście na fanstronę, a nie w konkretne miejsce z interesującą mnie zawartością). Gdy chce coś kupić w sklepie internetowym to ostatnią rzeczą jaką chce oglądać jest jego profil na fejsie, gdzie 90% wpisów nic nie wspomina o jego asortymencie, za to pyta jak mi mija dzionek, czy lubię kolor różowy i czy jest mi smutno, gdy pada deszcz. To, że wystarczy kliknąć na informacje by znaleźć właściwy adres mnie nie obchodzi. MAM W DUPIE TWOJEGO FANPAGE’A! Więc nie próbuj mi go wcisnąć do gardła póki o to nie proszę.

A tak poza tym to niewiele mnie nie rusza, czasem się tylko  dziwię. Przykładowo sklepom działającym tylko na Facebooku. Sama lekko nie jestem w temacie, więc mogę zrozumieć, że ktoś nie ma strony internetowej. Ale to, że nikt łaskawie nie raczy opisać zasad sprzedaży, kosztów dostawy i bardzo często nie ustala nawet cen wystawianych rzeczy i podaje jedynie mail jest już dla mnie nie do ogarnięcia. Nie wiem, może żyję w jakiejś alternatywnej rzeczywistości, ale do tej pory zawsze myślałam, że napisanie czegoś raz, a porządnie i umieszczenie w widocznym miejscu jest mniej czasochłonne niż pisanie setki razy tego samego. Ludzie zadają głupie pytania nawet gdy coś jest wykaligrafowane wielkimi literami i podsunięte im pod nos. Więc co się musi dziać gdy informacji brak? Poza tym gdy widzi się coś takiego odechciewa się pisać na tego nieszczęsnego maila. Brak profesjonalizmu i lekceważenie klienta potrafi skutecznie ostudzić chęć do zakupów.

Dziwi mnie też cały ten spam, który ludzie zostawiają na swoich profilach. Zepsuła mi się suszarka, jem kromkę, mam kaszelek, głaskam pieska. Zaiste pasjonujące. Chociaż muszę przyznać, że czasem naprawdę zabawnie się to czyta. Najbardziej zastanawia mnie to czy dzielenie się z innymi takimi wiadomościami wynika z potrzeby ekshibicjonizmu czy zapatrzenia w siebie. Uznaję, że kogoś szalenie interesuje, że podcięłam sobie końcówki o 3 centymetry, czy w zasadzie mam to gdzieś i potrzebuję się tylko tym podzielić lub po prostu odmóżdżyć za pomocą idiotycznego wpisu (przecież ci ludzie w realnym życiu są nie raz nawet inteligentni)? W zasadzie zawsze uważałam, że nikogo takie wiadomość nie obchodzą, ale potem zmieniłam zdanie. Zainteresowanie bywa naprawdę duże. Znam dziewczynę, która dzięki Facebookowi wie kto, co, gdzie i jak. Ok lubi czytać jej sprawa, jednak gdy odwiedziłyśmy ją z koleżankami w mieszkaniu, a ona zamiast z nami gadać siedziała na Fejsie to się trochę zdziwiłam. Chociaż w sumie istnieje duża doza prawdopodobieństwa, że najzwyczajniej w świecie za nami nie przepada i po prostu nie ucieszyła się na nasz widok (nieco się wtedy wprosiłyśmy :P).

Zdziwieniem napawa mnie też kreacja własnej osoby w serwisie. Mam młodszą siostrę, z którą nie mieszkam i widuję jedynie od czasu do czasu.  Przepaść wiekowa pomiędzy nami jest dość znaczna (na szczęście nie mogłabym być jej matką). Jest to oczywiście smutne, z uwagi na fakt, że dosadnie uświadamia mi jaka jestem stara, jednak z drugiej strony mam dużo ciekawego materiału do obserwacji:P Ilość energii jaką poświęciła na robienie zdjęć nowych butów mogłaby zasilić na miesiąc małe miasteczko. Prądu na drugi miesiąc dostarczyłaby sesja z psem w aucie (biedak się w końcu porzygał). Oczywiście wszystko ma wyglądać tak, jakby było naturalne, na luzie, robione od niechcenia z palcem w tylnej kieszeni najmodniejszych spodni (może stąd popularność procederu szpecenia zdjęć Instragramem). Od teraz zupełnie inaczej patrzę na te wszystkie zdjęcia z Facebooka. Zwłaszcza, że moja siostra wygląda tak, jakby wykupiła wersję pro programu Photoshop Na Ryju W Świecie Rzeczywistym, w związku z tym, o ile w trakcie robienia zdjęć cegłówka nie uderza ja właśnie w twarz, zawsze wygląda świetnie. Wolę nie wyobrażać sobie ile pozować do takich fotek muszą zwykli śmiertelnicy.

Oczywiście nie ogranicza się to do zdjęć. Dotyczy to też zaznaczania gdzie się nie było, z kim nie jest się w związku (obciach poza przypadkami gdy nie masz jeszcze pełnej zdolności do czynności prawnych, jesteś zaręczony lub po ślubie), gdzie i z kim nie balowało,  gdzie się nie wybiera. Koleżanka zabiła mnie kiedyś zapraszając na piwo przez publikację na mojej ścianie. Znamy się jakieś 10 lat, wie gdzie mieszkam, jaki mam numer gg, komórki i telefonu stacjonarnego (TAK mam stacjonarny), dodatkowo Fejs ma opcje prywatnych wiadomości gdyby przywiązała się do komunikacji przez tę platformę, a ona mi wyskakuje z wpisem na tablicę? Nie wiedziałam co mam robić, więc odpisałam :PP Oczywiście wiem, że dla niektórych przesadzam, nie każdy musi mieć takie podejście. Sama często postępuje w sposób trudny do zrozumienia i zaakceptowania przez społeczeństwo. Jednak będę obstawać przy poglądzie, że to wszystko musi mieć jakiś cel. Gdy robię to dla zabawy/zgrywu/zabicia czasu/bo lubię to jest to ok. Gdy robię to na pokaz to jest to po prostu słabe. Śmiem twierdzić, iż w bardzo dużej ilości przypadków tak właśnie jest. Bo jakoś trudno mi uwierzyć, że laska, którą przez ostatnie 5 lat podejrzewałam o mutyzm wybiórczy nagle stała się duszą towarzystwa. Albo, że chłopak, który na uniwersytecie mógłby wykładać co najwyżej kafelki w toalecie z dnia na dzień stał się intelektualistą, na co wskazywać ma jego profil.

Dlatego się pytam gdzie mi zniknęła opcja ukryj wszystkie posty użytkownika? Oczywiście ktoś zapewne podniesie, że skoro denerwuje mnie ten cały spam mądrym posunięciem byłoby wyrzucenie takich osoób ze znajomych. Głównym powodem, dla któego tego nie robię jest to, że większość tych ludzi w życiu realnym jest jednak w porządku. Facebook lasuje im mózgi. Umacnia w przekonaniu, że fajnie jest informować wszystkich o wszystkim. Każe wierzyć, że jak polubią lub skomentują zdjęcie schorowanego pieska, to ktoś wyłoży pieniądze na jego leczenie. Drugim powodem jest to, że od czasu do czasu wrzucają na tablicę coś fajnego, co dostarczy mi taniej rozrywki. Po trzecie natomiast jestem po prostu pragmatyczna i wiem, że znajomości się przydają. Co prawda niektórzy zapewne stwierdzą, że nie jest to myślenie praktyczne, a zwyczajne bycie kurfą, ale ciul im w oko, nie są moimi znajomymi na Fejsie, więc ich zdanie nie ma dla mnie znaczenia :P

* No dobra, wiem czemu to robią. Chcą mieć ruch na stronie i wyższe statystyki.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s