Słowo na niedzielę: attention whore

Nawiązując do tematu ostatniego wpisu zapodaję powyższe angielskie słówko (właściwie to dwa). W wolnym tłumaczeniu znaczy to mniej więcej: żebrząca o uwagę k*rwa. Uaktywnia się ona bardzo często na Facebooku. Wśród moich znajomych na szczęście rzadko, ale gdy to się zdarzy występuje najczęściej pod postacią wpisów typu smuteczek, czyli zmian statusu na:
:(
smutna/y :(
eh :( oj :(
X :( – gdzie za zmienną x można wstawić dowolne słowo, przy czym im mniej sensowna wypowiedź tym większe zainteresowanie ze strony społeczeństwa np. faceci/kobiety/zima/domek/piesek/kierowca autobusu/kambodżańskie znaczki z 1987 r. :(

Odmian smuteczku jest wiele: zmartwienie poniedziałkiem, a w zasadzie koniecznością pracy w ten dzień tygodnia (sądząc po wpisach w następne dni jest się zmartwionym już jakoś mniej), ból egzystencjalny, złamane serce, tęsknota za nie wiadomo czym. Nie neguje niczyjego prawa do bycia podminowanym, lecz jeżeli ktoś obwieszcza to całemu światu, do tego w taki sposób, to jednoznacznie świadczy o tym, że nie ma problemów tylko bredzi i celebruje swój smuteczek w poszukiwaniu uwagi. Szczytem k*rewstwa jest w tym wypadku dopisek nie chcę o tym rozmawiać jako odpowiedź na zapytanie otoczenia o rozwinięcie tematu. Jak powinna wyglądać prawidłowa reakcja na smuteczek? Kliknięcie Lubię to!, a następnie ignor.

attention whoreNajbardziej żałosnym zachowaniem attention whora jest żebranie o komplementy. Czyli w przypadku faceta zdjęcie z gołą klatą, spodnie koniecznie nisko (lub bez spodni o ile nie jest zimno), bajceps napięty i retoryczne pytanie na temat wspaniałości jego męskości i umięśnienia. U kobiet to fotka w pełnym makijażu, z dekoltem najlepiej do pępka, kaczą twarzą na ustach i podpis ale jestem brzydka! (a następnie dodanie kolejnych 5 zdjęć tego typu). O ile powyższe zachowanie męskiej części obywateli wywołuje u mnie jedynie zażenowanie, to u kobiet działa niemiłosiernie na nerwy. Oni przynajmniej nie udają, że nie liczą na lajki i pochlebstwa*. Złą energię wywołaną sytuacją można za to przekuć w coś pozytywnego zgadzając się z tezą autorki :)

Gdy znajomość z taką poszukująca uwagi k*rwą opiera się głównie na kontakcie wirtualnym łatwo jest ją ignorować. Gorzej, gdy trafi się nam ktoś taki w życiu codziennym. W klasie licealnej zdarzyła mi się znajomość z tego typu dziewczyną. Początkowo trzymałam się z nią razem z pozostałymi znajomymi. Potem jednak jej wieczne próby zwrócenia na siebie uwagi stały się tak męczące, że z dnia na dzień zerwałyśmy z nią kontakt. Co z perspektywy czasu wydaje mi się dość zaskakujące, bo zrobiłyśmy to synchronicznie mimo braku jakiegokolwiek wcześniejszego umawiania się.

Na koniec pragnę zauważyć, że sama nie jestem święta i całkiem niedawno zdarzył mi się odchył na ciemną stronę mocy attention whore poprzez celebrację smuteczku i użalanie się nad sobą. Co prawda nie na internetowym forum publicznym, a w realnym świecie grona znajomych. Jednak na moje (nie)szczęście są oni na tyle bezduszni, że nie zamierzali słuchać mojego biadolenia. ;(

 

* Gdy taki osobnik ma się czym pochwalić mogę nawet przymknąć na to oko – w końcu namęczył się przerzucając ciężarki, w przeciwieństwie do laski, która musiała jedynie wyszpachlować twarz i wywalić cycki na wierzch.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s