Sprawozdanie

Niektórzy robią podsumowania blogów z okazji nowego roku (w 2012 a contrario na wypadek końca świata) lub po prostu kolejnego roku, ewentualnie dokonują bilansów gdy liczba ich obserwatorów, postów lub komentarzy osiągnie jakąś okrągłą wartość, którą można się pochwalić. Moich wypocin żadne z tych kryteriów nie dotyczy. Piszę sobie mniej więcej tyle miesięcy ile trwa przeciętna ciąża u homo sapiens – mimo iż sama dziwie się kiedy to mięło, nie jest to szczególny powód do świętowania. Podobnie jak ilość spłodzonych przeze mnie notek. Mogłabym się ewentualnie podniecić, że jest ich 55 (lubię piątki), tyle że jak na razie światło dzienne ujrzało 39 (w zasadzie wraz z tym wpisem liczba podskoczy do 40), więc nie ma się co oszukiwać, że jest to jakiekolwiek osiągnięcie. Komentarzy i wyświetleń jest tyle co pies nakichał (jednak dzięki temu każde wydarzenie tego typu ma dla mnie wagę co najmniej równą z odkryciem przez ludzkość, iż koła nie musza być kwadratowe).

Jednak mimo to postanowiłam podsumować swoją działalność w internecie w związku z tym, iż przestałam być bezrobotną. Na pierwszy rzut oka nie wydaje się, by fakt, iż mogłam rzucić w twarz pani w pośredniaku moją umową o pracę na czas określony miał jakikolwiek związek z wypocinami jakie zamieszczam w sieci. Na drugi także, więc spieszę z wyjaśnieniem. Blogaska założyłam z bardzo prostego powodu: miał on stanowić substytut relacji interpersonalnych, które utraciłam wraz z zyskaniem tytułu naukowego magistra. Mówiąc po ludzku skończyły się studia, a ja nie miałam do kogo otworzyć twarzy (a raczej nie z taką intensywnością do jakiej byłam przyzwyczajona). Ilość spotkań ze znajomymi drastycznie spadła. Większość z nich była zmuszona do powrotu do rodzinnych miast/znalezienia sobie pracy/oddalenia się w nieznanym kierunku. Nie żebym znalazła się przez to w dolinie rozpaczy bez jakichkolwiek koleżanek i kolegów, po prostu z dużej dawki interakcji przeszłam na mniejszą styczność ze znajomymi i nastąpił czas, w którym myśli moje samoistnie dążyły do ejakulacji. Obecnie stan rzeczy się odmienił. Niestety nie jest tak wesoło jak w trakcie studiów, jednak mój bilet miesięczny został ponownie aktywowany po naprawdę długiej przerwie co jest dla mnie podniosłym wydarzeniem, skłaniającym do przemyśleń na sensem swojego istnienia, oceny swoich priorytetów, przetasowań w systemie wartości oraz podsumowania aktywności w wirtualnym świecie.

Kończąc wywód i wracając do tematu. Bloga prowadzę od 9 miesięcy. W założeniu miał się on nazywać O dupie Maryni, jednak po pewnym czasie (kilku miesiącach:P) zorientowałam się, że wpisując Pitu Pitu w Site Title nadałam mu zupełnie inną nazwę. Radosną nowiną o jego narodzinach podzieliłam się do tej pory tylko z jedną osobą, przy czym nikomu nie podałam jego adresu, chociaż parę razy przeszło mi to przez myśl. Jednak fakt, iż moi znajomi są podli i wredni, w związku z czym na pewno długo i donośnie śmialiby się na wieść o jego istnieniu, skutecznie wpływał na to by za każdym razem ostatecznie decydować się na odpuszczenie sobie owej przyjemności.

Według statystyk WordPress’u w najbardziej popularna byłam 20 maja 2012 roku. Szkoda tylko, że licznik odwiedzin nabiłam sobie sama wchodząc na swoją stronę z innej przeglądarki. Nie pamiętam dokładnie czemu to zrobiłam. Na pewno chciałam coś zobaczyć. Tylko co? Pewnie swój stopień inteligencji oscylujący na poziomie krawężnika. Od czasu gdy zmieniłam wygląd bloga nagle zaczęło mnie odwiedzać więcej osób. Chętnie wmówiłabym sobie, iż wynika to z wysokiej wartości tekstów tutaj zawartych, ale niestety nie posiadam tak silnej dawki autoperswazji. Wiem, że wpływ na to ma fakt, że brzydota mojego dotychczasowego motywu nie wypala już ludziom gałek ocznych.

Moimi najpopularniejszym wpisami są ponoć kolejno: Archiwa (:P), Wymiana kóła sterującego (click wheel) w Ipodzie Nano 5 gen. oraz Jak smakuje Stewia (czemu stewia z wielkiej litery?). Ponoć, bo gdy patrzę na hasła, dzięki którym trafiano na bloga, gdzie większość stanowią zapytania o bluzy Sugarpills lub Aloha From Deer jakoś śmiem w to wątpić. Najczęściej docierano do mnie wpisując stare baby w wyszukiwarkę (a przecież jestem piękna i młoda!). Nie wiem kto rozczarował się bardziej po przekierowaniu tutaj przez wujka Google – osobnik, który szukał gdzie zaksięgować dokonanie przelewu na konto ror pracownika czy ktoś, to oczekiwał, że znajdzie tu coś na temat moja siostra i pies sex. Najbardziej zagubione były osoby szukające informacji związanych Allegro i kupowaniem w sklepach internetowych: czy można kupować na allegro przez inpost, ile maksymalnie rzeczy można kupić na allegro, czy na allegro mozna kupic bez rejestracji w sobote, czy można gdzieś zadzwonić gdzie jest przelew z payu, co się dzieje na allegro jak sie dodaje do koszyka bez logowania i zamyka system, czy koniecznie trzeba zarejestrować się do paczkomatu. Najwięcej filozoficznej doniosłości miało pytanie dlaczego liście stewii mi nie smakuja.

Pochodną założenia O dupie Maryni było ogólne zwiększenie aktywności w wirtualnym świecie – czyli więcej wpisów na ścianie na Fejsie (:P) lecz przede wszystkim więcej komentarzy i dyskusji (powiedzmy sobie szczerze – głównie z osobami o odmiennych poglądach w celu pokłócenia się) na innych blogach i platformach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s