Sobotni wkurw: autobus

Zaczął się nowy rok szkolny. W związku z czym zmuszona jestem zmagać się ze wzmożonym ruchem na drodze i ściskiem w autobusie. Oraz zdezorientowanymi pierwszakami, którzy nie maja pojęcia jakimi prawami rządzi się publiczny transport zbiorowy. Szczytem nieogarnięcia z jakim dane mi było mieć styczność, była laska, o twarzy nieskażonej myślą, która zaczęła się kręcić na środku przejścia, jako iż nie mogła się zdecydować, czy ma wyjść drzwiami z przodu czy na środku autobusu. Na nieszczęście pozostałych pasażerów był to pojazd należący do Polskiej Komunikacji Samochodowej, tym samym blokowała skutecznie wyjście z pojazdu. Z uwagi na fakt, iż już kiedyś mi podpadła poprzez naruszenie w trakcie jazdy mojej nietykalności cielesnej oraz spokoju psychicznego, miałam zamiar w sposób bezpośredni zmienić kierunek jej ruchu. Nie doszło jednak do rozwiązania siłowego, gdyż w ostatniej chwili wytoczyła się z autobusu.

Jakie jeszcze zachowanie w PKS i MPK powoduje u mnie poniesienie ciśnienia?

Brak refleksji nad ilością miejsca, które potrzebne jest do w miarę komfortowej podróży pozostałym pasażerom. W PKSie przejawia się usadzaniem dupy w przejściu. Najwidoczniej wykonanie 3 kroków w tył celem zrobienia miejsca nowo przybyłym pasażerom przekracza możliwości fizyczne i intelektualne niektórych osób. Kończy się to totalnym zapchaniem przodu, lekkim ściśnięciem w połowie i absolutnym luzem z tyłu autobusu. Swego czasu postanowiłam z koleżanką przeprowadzić akcje uświadamiającą wśród społeczeństwa. Z doświadczenia wiedziałyśmy, iż prośby o cofnięcie się – nawet pochodzące od samego kierowcy – zazwyczaj niewiele dają (o ile ten nie postanawia nie odpalać silnika, póki nie zrobi się miejsce), dlatego tez postanowiłyśmy edukować bardziej zaczepnym działaniem. Czytaj: przepychałyśmy się na koniec autobusu. Nieprzychylnym spojrzeniom, westchnięciom i prychnięciom, a niekiedy komentarzom nie było końca. Jednak większość i tak nie wpadła na to, że uniknęłaby ściskania się z nami w przejściu wykonując jeden prosty ruch w postaci kroku w tył. Po kilku tygodniach zarzuciłyśmy plan uznając, iż głupota ludzka nie tylko jest nieskończona, ale tez bardzo uparta.

Lub strachliwa. I chciałabym i boję się – niekiedy to stwierdzenie podsumowuje postawę blokujących. Widzą napływ nowych osób, widza ilość wolnego miejsca za nimi, doskonale wiedzą co powinni zrobić, ale coś ich powstrzymuje. Czyżby strach przed tylną częścią autobusu? Niebezpiecznymi niczym czarna Wołga siedzeniami na jego końcu? Co chwilę obracają się jakby chcieli sprawdzić, czy na pewno cały tył jest wolny. A z przodu miejsca ciągle brak.

W komunikacji miejskiej okupowanie podłogi w przejściu jest ok, o ile podczas zatrzymywania się człowiek przesunie się celem zrobienia przejścia wychodzącym. Większość o tym pamięta. Za to starsze rocznikowo panie i panowie jakby zapominają, że przez ostatnie 30 przystanków osobnicy stojący na trasie do drzwi zawsze na przystanku ustępowali miejsca (pamięć muchy?*). Pchają się więc jak szaleni, niekiedy z pretensjami co do współpasażerów, usiłując utorować dla siebie drogę do wyjścia. Jechałam tak pewnego razu z kuzynem. Przyklejona do drzwi z uwagi na ścisk. Na każdym postoju wychodziliśmy z pojazdu wpuszczając ludzi. Przemieszczaliśmy się tak radośnie około 20 minut. Oczywiście znalazła się Pani, której albo bardzo się spieszyło, albo było bardzo przejęta swoim wychodzeniem z autobusu, gdyż w pewnym momencie zaczęła napierać na nas, próbując oznajmić w ten jakże kulturalny sposób iż będzie wysiadać. Nie zrobiło to na nas większego znaczenia, więc użyła także sygnału dźwiękowego. Kuzyn niewzruszony stwierdził tylko, że “wszystko jest pod kontrolą”, by następnie na przystanku (na którym także kończyliśmy swoją podróż) zadbać o jak najostrożniejsze i jak najwolniejsze opuszczenie pojazdu.

Wychodzeniu i wsiadaniu do autobusów warto poświęcić parę słów. W PKSie bardzo często jest się raczonym przez współpasażerów wchodzeniem w dupę na schodach. Wiadomo, nie każdy ma miesięczny, a kupno biletu trochę trwa. Niektórzy się niecierpliwą i widocznie wychodzą z założenia, że co prawda szybkie ruchy myszka nie przyśpieszają pracy komputera, to jednak wchodzenie w strefę intymną innych ludzi skłoni ich do szybszego nabycia papierka uprawniającego do przejazdu. Widocznie nie biorą pod uwagę, iż jego wydanie zależy także od sprawności wydającego bilet, którego myszka/klejnoty są bezpiecznie usadzone na fotelu kierowcy.

W MPK zazwyczaj inteligencja ludzi objawia się w ścisłym otoczeniu drzwi z zewnątrz. Niby pamiętają, że w środku są pasażerowie, którzy potrzebują wydostać się z pojazdu i dlatego robią w tłumie przyklejonym do wyjścia/wejścia wąski przesmyk na dokładnie jedna osobę. Zapominają jednak, iż jest to wąski przesmyk na dokładnie jedną osobę, co skutkuje maksymalnym zwolnieniem procesu opróżniania autobusu.

Wysiadający też potrafią mieć za uszami. Moja rodzicielka, w opozycji do mojego: 5 minut to nie spóźnienie, zawsze powtarza, że woli być wcześniej niż być w zwłoce. Widocznie nie tylko ona tak uważa, gdyż wielokrotnie spotykałam się z przypadkami przeciskania się z wyprzedzeniem do drzwi wyjściowych. Szczyt zawczasu to próba wygospodarowania sobie podłogi przy drzwiach, w maksymalnie zapchanym autobusie już na dwa postoje przed przystankiem docelowym. Rozumiem, że osoby starsze, lub te z różnego rodzaju ograniczeniami ruchowymi muszą zebrać tyłek ze swojego miejsca trochę wcześniej niż inni, ale bez przesady. Jeżeli masz siłę przepychać się pomiędzy ludźmi, to i zdążysz wysiąść z autobusu na czas. Nie wiem, czy ludzie boją się, że kierowca odjedzie mimo ich protestów, iż nie mają zamiaru jechać dalej? To nie Speed, nikt nas siłą nigdzie nie wywiezie. Zapewniam z własnego doświadczenia, że nie ma się o co martwić. Zdarzyło mi się przypadkiem zajechać na przystanek końcowy, a następnie tego nie zauważyć usilnie pozostając w autobusie w przekonaniu, że zaraz pojedziemy dalej. Nie pojechaliśmy. Minęła dłuższa chwila nim zorientowałam się, że coś jest nie tak. A jednak w końcu wyszłam, i to bez większych problemów.

Ponoć od nieświeżego powietrza jeszcze nikt nie umarł, za to zimno wybiło armię Napoleona. Co zapewne powstrzymuje ludzi od otwierania okien w autobusach gdy robi się trochę chłodniej. Zapach ciał spod kurtek i swetrów oraz woda spływająca po szybach przeszkadza najwyraźniej nielicznym, bo niewielu jest skłonnych uchylić okno nawet na 0.5 centymetra. Przypuśćmy, że jestem w stanie w jakiś sposób to zrozumieć. Zupełnie niepojętą dla mnie jest jednak jazda przy zamkniętych oknach w lecie w trakcie 30 stopniowych upałów. Na pewno powodem nie jest brak odczucia gorąca, bo jakoś wszyscy pchają się na tę stronę autobusu, po której nie świeci Zasłonki tez są w powszechnym użyciu. Jednak w nagrzanej do nieprzytomności puszcze, jaką staje się przy takiej temperaturze autobus, okna nie zawsze bywają otwarte. Według moich obserwacji zazwyczaj odpowiedzialnymi za taki stan rzeczy są kobiety. Boja się, że wpadające powietrze zepsuje im fryzurę? Włosy zawsze można poczesać, a rozpływającą się po twarzy tapetę jednak trudniej doprowadzić do porządku. Lepiej mieć rozwiany włos niż kisić się w oparach wydzielin nie dość że swojego ciała, to jeszcze współpasażerów. Bać się można jedynie postrzyknięcia części szyjnej kręgosłupa zwanego w niektórych kręgach zawianiem (been there, done that), ale nikt przecież nie każe otwierać okna na przestrzał.

Procederem na szczęście zanikającym w społeczeństwie jest głośne słuchanie muzyki (zazwyczaj w stylu umcyk umcyk lub hipa hopa) w autobusie. Widocznie w czasach, kiedy 7latki dysponują smartfonami z mocą obliczeniowa pozwalająca na sterowanie rakietami bojowymi nie robi to już na nikim wrażenia.

Co natomiast zasługuje na uwagę i uznanie to panowie przepuszczający panie na schodach do autobusu. Z czego przez bardzo długi czas nie zdawałam sobie nawet sprawy. Pewnego razu przeczytałam wypowiedz jakiejś kobiety, która postanowiła wyemigrować do Anglii, która pisała, że tam równouprawnienie polega między innymi na tym, iż nikt nie przepuszcza kobiet w drzwiach, także tych do autobusu. Co? Ktoś tam kogoś przepuszcza? Pomyślałam. Starsze osoby tak, ale faceci laski? Nie. Jednak przy najbliższej okazji sprawdziłam i teoria w 100% prawdziwa. Optymistyczny akcent na koniec pełnego marudzenia wywodu

*Ponoć 3 sekundy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s