Tłusty Czwartek

2 tygodnie temu pół Internetu psioczyło na walentynki. Że to takie sztuczne święto, komercyjne i napędza konsumpcję. Dzisiaj ta sama połowa wpierdala pączka za pączkiem, właściwie bez powodu i jakoś nikomu to nie przeszkadza. 

Podzieliłam się tą refleksją ze znajomymi. Jeden z nich stwierdził, że w święcie tynkarzy chodzi ponoć o uczucia, a kończy się na wpieprzaniu czekoladek. Natomiast jeżeli chodzi o tłusty czwartek, to zarówno w teorii, jak i w praktyce chodzi o to, żeby się nażreć. Wiec święto to, w przeciwieństwie do walentynek, obchodzi się ze szczerym zaangażowaniem. 

No cóż, nie zmienia to faktu, że foch na 14 lutego, z wcześniej wymienionych powodów, gdy jest to święto miłości, tyle że NIEKTORZY je spłycają i sprowadzają do słodyczy w kształcie serca i za drogich kwiatków, a potem totalny luz w akceptacji niepohamowanego obżarstwa niecałe dwa tygodnie później, jest, łagodnie to ujmując, trochę niekonsekwentne. 

Jakoś nikt nie negował  w styczniu Dnia Babci i Dziadka. Nikt nie nazywał tych dni niepotrzebnym świętem. Nigdy jeszcze nie spotkałam się żeby ktoś, kto wysyła dziadkom kartkę z tej okazji, dzwoni, spotyka się lub kupuje drobne lub mniej drobne prezenty został skrytykowany. Nikt nie rzucał się, że przecież trzeba kochać dziadków cały rok i ciągle okazywać te uczucia, a robienie tego masowo w dany dzień jest sztuczne.

Nikt nie nawoływał do likwidacji Bożego Narodzenia, z uwagi na fakt TOTALNEJ komercjalizacji tego święta, gdy handlarze zarabiają tyle hajsu jak nigdy podczas reszty roku. Gdy niewierzący ubierają choinkę i siadają do Wigilijnej kolacji, „bo taka jest tradycja i nie ma to już nic wspólnego z wiarą”. Gdzie często święta to tylko prezenty, obżeranie się i  czas spędzony na unikaniu niewygodnych pytań od nielubianych pociotek.

Mam koleżankę na Facebooku, która znam w sumie średnio, ale uważam za fajna laskę. W święta Bożego Narodzenia ubolewała na swojej ścianie nad faktem, że nie może ich spędzić z rodziną. Natomiast w walentynki stwierdziła, że to wtorek jak każdy inny (by w komentarzu oznajmić, iż nienawidzi tego święta). A ciastko je i książkę czyta nie dlatego, że czuje się samotna, tylko dlatego, bo lubi.

Nie wiem skąd ta odwieczna chęć mierzenia ludzi własną miarą. Co dla niej jest ważne/nie ważne, dla innych niekoniecznie takie będzie. Mój brat Wigilię spędził na pool party tysiące kilometrów od Polski i nie był z tego powodu specjalnie nieszczęśliwy. Ona tęskni za rodziną, mimo że ma do nich zdecydowanie bliżej. I oboje mają do tego prawo. By czuć co chcą, robić co chcą i przywiązywać wagę jaką chcą do wszelkiego rodzaju świąt. 

Także życzę dzisiaj wszystkim, by podczas wchłaniania dwutysięcznej kalorii z lukru, poddali się refleksji że właściwie po co miałoby nas obchodzić jak inni celebrują poszczególne dni w roku. Jak dzisiaj zjem 10 pączków, to ani nikomu innemu nie ubędzie, a przytyje od nich nikt inny, jak tylko moja prywatna dupa. I tak samo z Walentynkami. To że ktoś dostanie w ten dzień bukiet 50 róż i 12 kilo czekoladek, albo buziaka z życzeniami albo nawet nic, nie sprawi że ktoś będzie mnie kochał mniej, bardziej albo wcale. 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s